WYSPY WOLNOŚCI

WYSTAWA MULTIMEDIALNA W KATOWICACH

12.12.2017 – 22.01.2018

 

WYSPY WOLNOŚCI

Wyspy Wolności to wyjątkowa wystawa multimedialna stworzona przez dwóch artystów: reżysera i montażystę filmowego Cezarego Grzesiuka oraz fotografa Jacka Przybyłowskiego. Jest ona poświęcona Wyspom Kanaryjskim, a w szczególności wyspie Lanzarote, od przeszło 20 lat zamieszkałej przez Jacka Przybyłowskiego.

Zabierzemy Was w niezwykłą, filozoficzną podróż do świata dwójki przyjaciół. Będziemy mieć możliwość zwiedzenia ich Wysp Wolności, a być może znajdziemy tam także swoją Wyspę…

A+B=C

To szczególne równanie – lokujące się niejako w poprzek praw arytmetyki. Sumę dodawania składników powinno wszak stanowić „AB”. Kto porwał się na tak heretycką definicję? Sergiej Eisenstein – Bóg montażu filmowego, wizjoner filmowej formy, mistrz artystycznej rewolty. Przywołuję go (z obietnicą wytłumaczenia się z tego gestu), wchodząc w przestrzeń niezwykłej, podwojonej ekspozycji. Jest ona wynikiem spotkania dwóch twórców – Cezarego Grzesiuka i Jacka Przybyłowskiego.

WĘDRÓWKI

Artyści podjęli decyzję o zaproszeniu nas – widzów, odbiorców, uczestników i świadków – do wejścia na ścieżki, które obaj od wielu lat przemierzają. To wędrówki przez realne, nazwane z imienia przestrzenie, jak i peregrynacje mentalne – w na wpół świadomie zapamiętywane „to, co było”. Wędrówki w intuicyjnie przekraczane granice pomiędzy tym, co jest, a co się być wydaje. W ciasne szczeliny, które rozdzielają czas przeszły od teraźniejszego, to co zapamiętane od tego, co właśnie doświadczane, artystyczną kreację od zmysłowego przeżycia… Może potrzebna byłaby mapa? Albo kompas wytyczający kierunki, zgodnie z którymi będziemy się poruszać? Zwłaszcza, że ma to być podróż na wyspy, których natura, według bohaterów ekspozycji, jest najtrafniejszą metaforą ich życiowego i artystycznego doświadczenia. 

DAWNIEJ. TERAZ I TUTAJ.

A może wystarczą nam te ślady, które obaj twórcy stawiają nam przed oczyma jako materiał do emocjonalnej eksploracji? Wędrówka po owych śladach w postaci wizualnych i dźwiękowych narracji (fotogramów, filmów, rejestracji video, zdjęć, werbalnych komentarzy) doprowadzi nas do odczytania dwugłosu tej wystawy. Ma ona przede wszystkim być zapisem SPOTKANIA, do którego doszło pomiędzy artystami prawie trzy dekady temu. Ponadto pretekstem do tego, co wydarza się Teraz i Tutaj – pomiędzy obydwoma twórcami, pomiędzy nimi a publicznością.

CEZARY GRZESIUK I JACEK PRZYBYŁOWSKI

Przyjaciele – mentor i jego niegdysiejszy uczeń, znakomity fotograf i uznany montażysta filmowy, (który bywa także reżyserem i fotografem) i wspólne, długo planowane przedsięwzięcie, jakim jest ta nietypowa wystawa o deklaratywnym tytule…Kim są i na czym polega „wyspiarskość” ich artystycznych działań i doświadczenia życiowego, poza oczywistym kontekstem adresu jednego z nich? Na ile i w jakim stopniu ich dotychczasowe ścieżki życiowe i artystyczne zostały zdeterminowane tamtym spotkaniem – w odległych latach 80-?

Spodziewać się należy, iż w zamyśle tej ekspozycji kryje się jakiś dodatkowy wymiar… Który jest czymś więcej niż prostym dodawaniem do siebie fotografii jednego z nich i fotosów z filmów montowanych przez drugiego. Czymś więcej niż opowieścią o dwóch konkretnych historiach ambitnych i utalentowanych chłopaków z Chorzowa, którzy po trzech dekadach trafiają na siebie na nowo i postanawiają podpisać się pod tym samym projektem. Może to metafora i uogólnienie? Zupełnie nowa jakość, która wynika z zestawienia tych historii, połączonej energii artystycznej? Jak w równaniu: A+B=C, w które mistrz montażowej formy Siergiej Eisenstein ujął swój słynny „montaż atrakcji”? Może to refleksja nad magicznym i ocalającym przed utratą życiowego kompasu działaniem sztuki, aktywności artystycznej? Na pewno w jakimś stopniu ratują nas one przed samotnością „wysp bezludnych” i budują przestrzeń SPOTKANIA.

Cezary Grzesiuk

Cezary Grzesiuk

Producent, reżyser, montażysta filmowy, dwukrotnie nagrodzony na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni. Laureat nagrody za montaż filmu „Las cieni” na festiwalu w Providence – USA (Rhode Island International Film Festival), w dorobku około 100 tytułów ekranowych, m.in.:  „Pułkownik Kwiatkowski”, „Ogniem i Mieczem”, „Quo Vadis”, „Zmruż Oczy”, „Skazany na bluesa”, „Sztuczki”, „Różyczka”, „Imagine”,  „Pewnego razu w listopadzie” oraz wiele filmów dokumentalnych i teatrów tv.
Reżyser filmu „Moje życie dla Niego” – Grand Prix 2005 Niepokalanów, reżyser serialu „Metr od świętości” – przygotowanego na kanonizację Jana Pawła II. Wykładowca w Krakowskiej Szkole Filmowej AMA. Odznaczony w 2016r. przez  Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego orderem Gloria Artis. Właściciel znanego studia filmowego Blue Dream Film.

Jacek Przybyłowski

Jacek Przybyłowski

Artysta fotografik, malarz, grafik, poeta. Początkowo specjalizuje się w portretowaniu muzyków, gwiazd Jazzu, wykorzystując ich
obecność na festiwalach jazzowych, np. Jazz Jamboree. Fotografował tak wielkich muzyków sceny jazzowej jak: Miles Davis, Pat Metheny, Dizzy Gillespie, John McLaughlin oraz Tomasz Stańko. W 1987 roku wyjeżdża z kraju. Do 1996 roku pracuje i działa społecznie, jest współzałożycielem Stowarzyszenia na  Rzecz Porozumienia Polsko Niemieckiego, prowadzi audycje radiowe propagujące polską muzykę. W 1996 roku zamieszkuje na wyspie Lanzarote, tam żyje i tworzy do dziś. Organizuje koncerty, spektakle, wystawy oraz prowadzi swoją restaurację – „La Galeria” – w dawnej stolicy wyspy Lanzarote – Teguise, pracuje jako DJ, a także przewodnik wycieczek po wyspie, posługuje się biegle pięcioma językami i… nieustannie fotografuje.

PUNKTY WIDZENIA

Fotografia i film mają fascynującą pod względem potencjału interpretacyjnego wspólną cechę – są demonstracją Punktu Widzenia autora. Używając języka pojęć filmowych – ta kamera (fotograficzna/filmowa) zawsze jest „kamerą subiektywną”, a my – odbiorcy oglądając nieruchomą fotografię, czy zapis na taśmie filmowej patrzymy na czyjeś wcześniejsze „patrzenie”…Kiedy w 1996, po wieloletnim pobycie w Norymberdze Jacek Przybyłowski podejmuje decyzję o wyjeździe na Lanzarote, odkrywa całkowicie nową, niepodobną do niczego, co było przedtem, przestrzeń do przedstawienia. Czarno-szara wulkaniczna wyspa opakowana w światło, z oślepiająco białą architekturą domaga się uwagi fotografa, fascynuje, przynosi nowe artystyczne wyzwania dla tego, kto chce ją opowiedzieć – innym i sobie samemu.

JAK OPOWIADA PRZYBYŁOWSKI?

W tym z pozoru czarno-białym świecie porzuca swoje „czarno-białe” fotograficzne historie i sięga po kolor. Czasem jest to jedynie delegacja barwy, rozcinająca monochromatyczną wizję. Jeszcze bardziej zwiększa to jej siłę wyrazu. Podobnie jak uwrażliwienie na detal obecny w pejzażu, który zyskuje rangę filmowego close up – zbliżenia. Najbardziej uderzającą cechą tych fotogramów jest próba przekraczania przez ich autora granic, wyznaczanych przez naturę fotografii – czyli statyczności i czasu nieodwołalnie przeszłego…Autor definiuje to jako „pracę aparatem w trakcie procesu fotografowania” – dłuższy czas naświetlania połączony z poruszeniem kamerą pozwala uzyskać złudzenie ruchu, dynamikę i sugestywną ekspresję.

JAK NA TĘ SUGESTIĘ, BĘDĄCĄ TWÓRCZYM „FAŁSZERSTWEM”, REAGUJE ODBIORCA?

Powstaje u niego „odczucie dynamiczne”, na swój sposób podobne do tego, które eksplorowali zafascynowani ruchem włoscy malarze futuryści z początku XX wieku. Jakże intensywnie odbieramy sportowy tumult sfotografowany w serii „Ironman”, ruchy tancerza flamenco, dynamizm wielkich miast (Londyn, Madryd), rytm corridy, wiatr na atlantyckiej plaży, którego energia rozsadza ramy zdjęcia. Zdjęcia, które aspiruje do statusu filmowego kadru. Wyobraźnia widza zostaje sprowokowana do pracy i uwolniona od ograniczeń.

Fotograf

PUNKTY WIDZENIA

Wyspy Wolności

Montażysta

„Imagine” – wyjątkowej urody film Andrzeja Jakimowskiego z montażem Cezarego Grzesiuka, daje odbiorcy podobną swobodę interpretacji poszerzając granice filmowego języka i estetyki filmu o tzw. niemożliwe punkty widzenia – w tym przypadku punkt widzenia człowieka ociemniałego…Mocą artystycznej sugestii widzimy to, co zobaczone zostać nie może, wraz z ociemniałymi bohaterami filmu „oglądamy” w lizbońskim porcie statek tak wielki, że nie widzą go ci, którzy dysponują zmysłem wzroku. „Imagine” był montowany na gorąco, na planie filmowym, pierwsza montażowa wersja była gotowa jeszcze przed wylotem z Portugalii. Lanzarote w fotogramach Przybyłowskiego i film Jakimowskiego z ogromną wrażliwością zmontowany przez Grzesiuka, wydają się przemawiać podobnym językiem. „De Punto de mi vista” („Z mojego punktu widzenia”) to tytuł katalogu wystawy z 2010 i trudno o bardziej jednoznaczną deklarację subiektywizmu artysty, która determinuje charakter jego prac niezależnie od ich formuły, konwencji czy tematu. Bez względu na to, czy jest to portret Davisa, zdjęcie liści agawy, czy „Alien z Lanzarote”. Pytany o źródła artystycznych inspiracji Jacek Przybyłowski nieodmiennie wymienia muzykę i malarstwo – przede wszystkim abstrakcyjne, od którego uczy się sprowadzania obrazów świata do wizualnego kodu o klarownym zapisie – jak w intrygującej serii „Złożeń” mających na przykład za punkt wyjścia słynne dla Lanzarote winnice.

RODO polityka prywatności i ciasteczek cookies

ROZPOCZĘCIE WYSTAWY - 8.12.2017 - godz.18:00

Dzień(s)

:

Godzina(y)

:

Minut(y)

:

Sekund(y)

UROCZYSTY WERNISAŻ - 12.12.2017 - godz. 19:00

Dzień(s)

:

Godzina(y)

:

Minut(y)

:

Sekund(y)